Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej.
Rozumiem, nie informuj mnie o tym.
email: hasło: Przypomnij hasło Utwórz konto
Lunety i montaże (część 2) - Artykuł ukazał się w Łowcu Lubelskim Nr 1/2010

Kleić lunetę czy nie kleić? stosować podkładki pod obejmy czy nie? Te pytanie ciągle zadawane na portalach internetowych i w dyskusjach myśliwskich, odpowiedzi są różne, internetowych autorytetów jest wielu i właściwie nie wiadomo kogo słuchać i komu wierzyć.



ilustracja artykułu
obejmy montażowe zostały tutaj przyspawane do korpusu lunety. Jak widać osoba montująca lunetę nie mogła w żaden inny znany sobie sposób poradzić z przesuwaniem lunety w obejmach. Zdjęcie zamieszczone jako ciekawostka (nie jako instruktaż:)

Powszechne grono zwolenników samodzielnego montażu lunety stosuje różnego rodzaju podkładki z tworzywa sztucznego, taśmy izolacyjne, teflon stosowany w hydraulice, oraz różnego typu kleje: od popularnego butaprenu przez żywice epoksydowe, kleje do okładzin hamulcowych oraz kleje szybko wiążące, nap Cyjanopan Dodatkowo śrubki mocujące też są smarowane klejem aby samoczynnie pod wpływem chwilowych obciążeń w czasie strzału się nie odkręcały. Wykorzystywane są wszystkie możliwe sposoby aby tylko skutecznie zablokować lunetę.



ilustracja artykułu
Obejmy odgniecione na korpusie lunety

Powstaje więc pytanie: dlaczego przy montażach lunet amatorzy stosują podkładki i kleje, dlaczego używają najmocniejszych dostępnych na rynku klejów?
Odpowiedź jest prosta: w nie wyosiowanych obejmach luneta po prostu się przestawia, występują mikro ruchy niewidoczne dla oka więc montujący amatorsko lunety nie mają innego wyjścia i aby ją skutecznie unieruchomić używają przeróżnego rodzaju klejów jakie tylko występują na rynku. Do tego dochodzą różnego rodzaju podkładki które mają przeciwdziałać powstawaniu zarysowań i wgnieceń, które w rzeczywistości po pewnym czasie są przyczyną ruchu lunety w obejmach i zwiększonego rozrzutu pocisków. W wielu przypadkach użycie super mocnych lejów i żywic epoksydowych spowoduje faktycznie mocne i nierozerwalne połączenie i skutecznie zablokuje lunetę, niestety w przypadku wymiany lunety i prób odkręcenia obejm występują poważne problemy, często powierzchnia tubusa jest trwale uszkodzona, gdyż klej mocno połączył się z powierzchnią. W takich przypadkach jedynym sposobem zdjęcia obejm jest punktowe podgrzanie małym palnikiem gazowym, niestety podgrzewając możemy nieodwracalnie uszkodzić lunetę i całkowicie stracić gwarancję.

Montaże o nie wyosiowanych obejmach powodują wgniecenia lunety, często wgniecenia dochodzą do 0.5mm! O ile wgniecenia w przedniej części lunety od strony obiektywu są mniejszym złem i nie wpływają niszcząco na właściwości optyczne i mechaniczne lunety, to wgniecenia w tylnej części lunety w przypadku lunet nastawnych mogą spowodować utrudnione i nierówne przesuwanie się wewnętrznego tubusa z soczewkami, lub błędy przy zmianie krotności powiększenia w przypadku gdy krzyż umieszczony jest w tylnym planie lunety.
Nie od dziś wiadomo że lunety myśliwi i strzelcy sportowi zmieniają dosyć często, w nasyconym ostatnio rynku trudno będzie lunetę z pogiętym tubusem. Zdjęcie Nr 1



ilustracja artykułu
zdjęcie przedstawia montaż fabryczny i początkową fazę docierania obejm

Na podstawie długoletnich doświadczeń i wnikliwej obserwacji udowodniono że przyczyną zwiększonego rozrzutu pocisków (może nie we wszystkich przypadkach) jest mikro-przemieszczenie lunety na wskutek słabego trzymania lunety w niezbyt dokładnie wyosiowanych obejmach. Prawidłowo zamontowana luneta w dobrze wyosiowanych obejmach nie wymaga klejenia ani stosowania podkładek, obejmy są idealnie dopasowane i nigdy nie spowodują wgnieceń. Powierzchnia przylegania obejmy do tubusa lunety rozłożona na całej swojej powierzchni nawet przy najsilniejszych kalibrach zapewni że przez lata położenie lunety nie zmieni się nawet o jedną setną milimetra, a tym samym niezmienne będzie skupienie.

Problem nie istniał, gdy przed laty powszechne były lunety Carl Zeiss Jena z szyną, które nie wymagały osiowania obejm. Amatorom mocującym we własnym zakresie lunety należy polecić wszystkie lunety z szyną, które ze względu na swoją konstrukcję tego zabiegu nie potrzebują.



ilustracja artykułu
pomiar grubości lewej obejmy na początku procesu pasowania montażu

Każda luneta ma swoje własne zero. Jeżeli wyzerujemy lunetę do lufy razem z montażem i wymienimy tylko lunetę, to i tak ponownie należy dopasowywać obejmy ponieważ zero nowej lunety będzie w innym miejscu w stosunku do lufy. Różnice na wysokości lub odchylenia w bok dochodzą do 1 milimetra a czasami i więcej! 1 milimetr w montażu to przepaść. Luneta może znaleźć się poza zakresem regulacji lub na jej skraju.

Na zakończenie należy ponownie napisać, że pasowanie obejm jest sprawą indywidualną danej broni, montażu i lunety. Za brak wyosiowania nie należy obwiniać producenta montażu, a tym bardziej dystrybutora; pasowanie należy do rusznikarza. Pasowanie montaży jest identyczne jak wyważanie kół w samochodzie: każde koło należy indywidualnie wyważyć, a za brak wyważenia nie można obwiniać producenta opon.



ilustracja artykułu
zdjęcie zrobione już w trakcie zabiegu pasowania obejm

Środowisko myśliwych jest niezwykle konserwatywne a podejście do pasowania obejm jest następujące: skoro kiedyś w lunetach CZJ było dobrze, to przy nowoczesnych lunetach też powinno być dobrze, a nawet lepiej. Więc po co kombinować i zmieniać? Tylko trzeba zadać pytanie, skąd mają wiedzieć czy jest dobrze, skoro nie dysponują żadnym sprzętem pomiarowym ? Ustawodawca dalekowzrocznie przewidział coroczne przystrzeliwanie aby usterki i błędy w ustawieniu lunety były szybko usuwane.



ilustracja artykułu
pomiar grubości lewej górnej obejmy na tym etapie pasowania. Ze zdjęć wynika że w połowie procesu pasowania z pierwszej górnej części obejmy zebrano już 0.7mm materiału i nie jest to jeszcze koniec pasowania. Należy zwrócić uwagę że prawa górna obejma jest jeszcze na tym etapie nienaruszona, można powiedzieć że wisi w powietrzu, trzymanie lunety przez tą obejmę by było prawie żadne, mimo pozornego dociśnięcia śrubkami. A przecież tysiące myśliwych i strzelców sportowych kupuje fabryczne montaże i samodzielnie je montuje bez jakiegokolwiek pasowania.

Od pewnego czasu można zaobserwować na strzelnicach dziesiątki myśliwych przystrzeliwujących ciągle tą samą broń i lunetę. Przekonanie ich że przyczyną niekontrolowanego rozrzutu może być brak brak wyosiowania lunety, jest niemożliwe, a wiara w anonimowych głosicieli wiedzy na internetowych witrynach jest ogromna. Najnowsze konstrukcje pomiarowe zbudowane z myślą o rusznikarzach do sprawdzania lunet i montaży mają dodatkowo wbudowany mini żyrokompas, który umożliwia sprawdzenie ruchu lunety z bardzo dużą dokładnością. Niestety dla przeciętnego użytkownika broni są nieosiągalne, nie tylko ze względu na wysoką cenę ale na jednostkową produkcję tego typu urządzenia. Postępu technicznego zatrzymać nie można i z biegiem czasu wzajemne pasowanie obejm w montażu lunety stanie się standardem.

Waldemar Laskowski