Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej.
Rozumiem, nie informuj mnie o tym.
email: hasło: Przypomnij hasło Utwórz konto

Artykuł ten - w okrojonej wersji - ukazał się w Braci Łowieckiej

Porady Rusznikarskie - przedłużanie kolby broni myśliwskiej


Po zakupie nowej lub używanej broni, może się okazać, że kolba jest za krótka. Kiedy oglądaliśmy ją w sklepie, wszystko było w porządku, do tego atmosfera zakupu nowej zabawki itd... a teraz w domu, kiedy emocje opadły, okazało się, że nie leży jak trzeba. Można oczywiście udać się do rusznikarza, ale można też samemu dokonać korekty we własnym, domowym warsztacie majsterkowicza.

Pomiaru (sprawdzenia właściwej długości dokonujemy chwytając szyjkę osady dłonią, kładąc palec wskazujący na spuście (w broni dwuspustowej na pierwszym spuście), stopkę kolby opieramy o dolną część przedramienia, tuż przy zgięciu łokcia. Kąt zgięcia ręki w łokciu powinien być prosty (90o). Stopka musi opierać się ciasno, przy palcu wskazującym opartym na języku spustowym, opuszką palca (nie w miejscu pierwszego stawu - zgięcia). Nie należy też obawiać się, że osada będzie za długa. Należy się obawiać, że będzie za krótka. Praktyka dowodzi, że lepsze rezultaty osiąga się strzelając z broni o kolbie za długiej niż za krótkiej. A najlepsze, jeśli jest ona 'w sam raz'.

Nie należy się też sugerować faktem, że w zimie założymy grubą kurtkę i będzieakurat. W lecie natomiast jakoś się 'przemęczymy'. Nigdy nie będzie dobrze. Ok. 40% przypadków złego strzelania wynika z niewłaściwie dopasowanej osady. Co więcej, stan ten przechodzi z wiekiem w nawyk pudlarski i myśliwy taki nie będzie już w stanie dobrze strzelać, nawet z broni właściwie dopasowanej. Znam wiele takich przypadków u osób wykazujących duży talent strzelecki. Nauczyli się po prostu strzelać z broni koślawej, polowali i ćwiczyli z nią kilka lat, a kiedy nabyli właściwą broń, zawsze coś im przeszkadzało.

Takie nabyte wady złego składu (z winy złej geometrii osady) są często nie do wyeliminowania, ograniczając możliwości rozwoju strzelca. My na początek skorygujemy długość kolby.

Po ustaleniu właściwej długości, określeniu wymiaru, o jaki przedłużymy kolbę, przystępujemy do pracy. Odkręcamy stopkę (bądź amortyzator) i sprawdzamy stan otworów w drewnie w miejscach gdzie wkręcone były śruby, (wkręty). Jeżeli nie trzymają tak jak trzeba lub (przy wymianie amortyzatora), jeżeli zachodzi potrzeba przestawienia otworów wkrętów mocujących, stare otwory rozwiercamy i kołkujemy. Rozwiercamy je np. wiertłem fi 10 mm, na głębokość około 3-4 cm, po czym przy pomocy młotka drewnianego, wbijamy kołki meblowe, ząbkowane wzdłużnie o tej samej średnicy. Uprzednio smarujemy je klejem do drewna.

ilustracja z artykułu

jeśli klikniesz na obrazek to zobaczysz więcej prac autora

Kołki takie dł. 1 mb o pożądanej średnicy, można nabyć w supermarketach budowlanych. Następnie rozwiercamy nowe otwory, pod wkręty. Jeżeli kupujemy nowy amortyzator gumowy, przed przykręceniem go należy wyrównać jego powierzchnię przylegania do osady na równej płycie z papierem ściernym (przeważnie są one nierówne). Teraz z kolei (jeśli to konieczne) dopasowujemy deseczkę, którą umieścimy między stopką a kolbą i która zrekompensuje nam ewentualne braki w długości.

ilustracja z artykułu

jeśli klikniesz na obrazek to zobaczysz więcej prac autora

Najlepsza będzie mała klepka np. z drewna tropikalnego, hebanu lub palisandru lub też z innego szlachetnego gatunku. W ostateczności może to być tworzywo sztuczne.

W broni, w której baskila przykręcana jest na śrubę (przez całą długość osady) amortyzator i podkładkę mocujemy jedynie wkrętami. W modelach, w których pod stopką nie ma otworów technologicznych, możemy amortyzator przykleić wraz z przekładką za pomocą kleju - przeźroczystej żywicy epoksydowej. Przykręcamy amortyzator dwoma śrubokrętami, umieszczając je w otworach po uprzednim naoliwieniu, aby nie pokaleczyć gumy. Pokręcamy raz jednym raz drugim, na zmianę.

ilustracja z artykułu

jeśli klikniesz na obrazek to zobaczysz więcej prac autora

Unikamy wyjmowania śrubokręta z otworu stopki i wkładania go powtórnie, gdyż niszczy on brzeg otworu. Zazwyczaj w amortyzatorach otwór pod śrubę jest niewidoczny lub też wcale go nie ma (od strony zewnętrznej). Trzeba wtedy wykonać małe nacięcie wzdłuż stopki, końcem ostrego noża tak, aby dało się umieścić w nim łeb wkręta a następnie śrubokręt.

Wkręta umieszczamy wcześniej smarując go mydłem, aby nie pokaleczył gumy. Jeśli stosujemy klej, odczekajmy do następnego dnia. Jeśli nie, od razu możemy dopasować kształt amortyzatora i przekładki do kształtu kolby. W tym celu zeszlifujemy nadmiar materiału przy pomocy szlifierki kątowej z tarczą 'listkową' z drobnym papierem ściernym. Pracujemy bardzo delikatnie i powoli. Drewno osady zabezpieczamy zakrywając je paskiem blachy. Ja stosuję tu twardą blachę stalową o grubości 0,1 mm. Może też być blacha z puszki po piwie. Unikniemy wtedy pokaleczenia osady.

ilustracja z artykułu

jeśli klikniesz na obrazek to zobaczysz więcej prac autora

Kolejnym etapem będzie doszlifowanie 'na gotowo' amortyzatora drobnym papierem wodnym na równej listwie. Likwidujemy powstały naddatek 0,1 mm. Na zakończenie poprawiamy miejscowo politurę, bądź lakierowanie, w tym celu gumowy amortyzator zaklejamy taśmą izolacyjną lub klejącą, aby nie uległ zapchaniu.

ilustracja z artykułu

jeśli klikniesz na obrazek to zobaczysz więcej prac autora

Naprawa zakończona. Mam nadzieję, że tą prostą korektę każdy wykona sam bez większego problemu.

Praca tego typu zachęca nas do myślenia a tym samym rozwoju naszej wiedzy łowieckiej (w tym rusznikarskiej), którą możemy zawsze służyć innym kolegom. Niektóre prace przy korygowaniu geometrii osady jak jej wykańczania czy obrabiania omówiłem w poprzednich artykułach na łamach Braci Łowieckiej.

Leszek Ciupis


zobacz także --> grawerunki Leszka Ciupisa