Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej.
Rozumiem, nie informuj mnie o tym.
email: hasło: Przypomnij hasło Utwórz konto

Artykuł ten ukazał się w numerze specjalnym Braci Łowieckiej nr 1/2007

Porady Rusznikarskie - Przystrzeliwanie broni: wskazówki rusznikarza


Z praktyki rusznikarskiej wynika, że jeżeli broń "źle strzela", to najczęściej z winy strzelca, który nie przystrzelał jej prawidłowo. Wad broni czy amunicji należy się doszukiwać w dalszej kolejności.

Trudno jednak wymagać od przeciętnego, "niedzielnego" strzelca aby był ekspertem w dziedzinie balistyki i wielu skomplikowanych zagadnień technicznych. W przypadku braku dostatecznej wiedzy i doświadczenia najrozsądniej jest oddać broń do rusznikarni z poleceniem przystrzelania jej i wykonania wszelkich niezbędnych zabiegów, aby strzelała dobrze lub możliwie najlepiej. Po kilku dniach myśliwy odbiera broń i tarczę z widocznymi przestrzelinami w okolicy środka. Zapoznaje się z zaleceniami, jakiego rodzaju amunicji powinien używać, na jakim dystansie strzelać, z jakiego powiększenia w lunecie itd. - i może jechać na polowanie. Tak jest najprościej. Najlepiej jednak, gdy sami rozumiemy zasady sztuki strzeleckiej i nawet potrafimy służyć radą kolegom. Daje to dużo satysfakcji i ugruntowuje nas w poczuciu zaufania do własnej broni oraz pewności strzału do zwierzyny na polowaniach; nakazuje to również etyka łowiecka. Dlatego też wielu myśliwych samodzielnie sprawdza swoje kniejówki i sztucery, zazwyczaj po każdym spudłowanym rogaczu czy dziku. Wszystkim kolegom, którzy chcieliby spróbować swych sił w przystrzeliwaniu broni, podaję kilka ważnych wskazówek.

Prawidłowe przystrzelanie.
Przed wyjazdem na strzelnicę dokładnie czyścimy broń. Chodzi zwłaszcza o lufę, ale ważny jest także mechanizm spustowy (nie może się zacierać). Sprawdzamy, czy do przyspiesznika, montażu oraz rygli zamka nie dostały się zanieczyszczenia, np. nasiona traw, drobiny chwastów i zbóż itp.

Lufa powinna być wyczyszczona drucianą (mosiężną) szczotką. Następnie starannie doczyszczamy ją np. filcowymi przecierakami, aż będą zupełnie czyste. Przed strzelaniem nie oliwimy lufy. Ma być zupełnie sucha!

ilustracja artykułu

jeśli klikniesz na obrazek to zobaczysz grawerunki autora


Sprawdzamy i ewentualnie regulujemy przyspiesznik. Musi on być czuły - tak aby do odpaleniu ładunku prochowego wystarczyło lekkie dotknięcie palcem - ale nie tak dalece, żeby stukanie dłonią w stopkę kolby powodowało jego zwolnienie. Źle działający przyspiesznik czy w ogóle mechanizm spustowy może przekreślić sukces na polowaniu.

Sprawdzamy montaż lunety. Powinien być solidny, dobrze osadzony i nie budzić żadnych podejrzeń. Często zdarza się, że użytkownik broni kupuje montaż w sklepie, a potem w domu "na kolanie" przykręca go do broni. Takie gotowe montaże, sprzedawane w zestawie z kluczykami do ich skręcenia, bywają bardzo dobre. Czasami jednak są niewłaściwie montowane. Na przykład śruby nie są równomiernie dociągnięte (przez co się luzują), a luneta jest zaciśnięta w obejmach tak mocno, że jej tubus zostaje zgnieciony. Zdarza się też zapomnieć o zablokowaniu - po zakończeniu ustawiania - wewnętrznych regulacji, występujących w wielu montażach.

Do solidnego umocowania podstaw montażu, czyli tzw. dołu lub bazy, można zastosować specjalne żywice epoksydowe. Najlepsze produkują amerykańska firma 3M i francuska Loctite. Te żywice eliminują wszelkie nierówności w przyleganiu podzespołów oraz kleją i usztywniają montaż w miejscach najbardziej czułych na uszkodzenia. Powinno się też używać solidnych kluczy i śrubokrętów (nie z supermarketu), żeby nie uszkodzić śrub mocujących.

Dobry montaż to wcale nie taki, który mocuje na stałe lunetę do broni i nawet atleta nie dałby rady go zdjąć. Lunetę bowiem należy demontować do czyszczenia broni i nie powinno to wpływać negatywnie na wyniki strzelania.

Przed wyjazdem na strzelnicę przygotowujemy kilka tarcz strzeleckich, najlepiej na dużym, białym kartonie o wymiarach 1x1 metr. Na środku rysujemy czarnym pisakiem poziomą linię grubości ok. 4 mm, a następnie prostopadledo niej od środka ku górze drugą linię. Przypomina to odwróconą literę "T". Nie kreślimy żadnej podziałki, kółeczek itp. Na takiej tarczy najlepiej widać przestrzeliny i nie ma problemu z naprowadzaiem na nią siatki celowniczej. Pamiętajmy: źle wykonana tarcza - za mała, niestarannie umocowana, spadająca przy każdym powiewie wiatru z niedbale wyrysowanym "krzyżem" uniemożliwi nam przystrzelanie broni.

Po zamocowaniu nowej lunety sprawdzamy, czy jej oś optyczna pokrywa się z osią przewodu lufy (patrząc na cel przez przewód) i strzelamy próbnie na dystansie 50 metrów. Po wstępnej regulacji możemy strzelać na 100 metrów.

Widzę nieraz myśliwych, którzy gdzieś w polu czy na łące ustawiają w wysokich trawach postrzelane jak sito małe pudełko kartonowe i celują w nie z otwartego okna samochodu. Nie ma się co łudzić, że tym sposobem można przystrzelać broń, chyba że się posiada nadludzki talent.

Do przystrzeliwania broni wybieramy jak najbardziej stabilną pozycję strzelecką, na przykład leżącą z podpórką. Ta pozycja eliminuje wszelkie ewentualne błędy wynikające z niestabilności postawy. Jest też najwygodniejsza.

Przystrzeliwania broni dokonujemy tylko jednym rodzajem amunicji, z jednym typem pocisku (najczęściej o większej wadze). Zdarza się jednak, że w paczce amunicji, którą przynosimy do rusznikarni myśliwy, prosząc o przystrzelenie broni, znajduje się cała kolekcja naboi różnych typów, firm oraz w różnym stanie: nowe i całkiem skorodowane, z obluzowanymi pociskami, myśliwskie i wojskowe...

Kiedy broń jest dokładnie i pewnie przystrzelana jednym rodzajem amunicji (i pocisku), strzelamy innymi typami naboi. Porównując ich osiągi, możemy tak dobrać kilka rodzajów kul, aby nie było konieczne wprowadzanie poprawek w celowaniu na ustalonym dystansie, np. 100 metrów. Można też w ostatecznośi używać tylko jednej sprawdzonej i pewnej kuli.

ilustracja artykułu

jeśli klikniesz na obrazek to zobaczysz grawerunki autora
przykłady demontowalnych montaży:
wózkowy z obejmami oraz obrotowy do lunety z szyną wewnętrzną

Problemy z celnością.
Zdarza się często, że z prośbą o radę zwraca się do rusznikarza nabywca nowej broni bardzo znanej marki, twierdząc, że przystrzelał ją zgodnie ze wszystkimi prawidłami, a mimo to ma problem - broń "rzuca" kulami po całej tarczy. I co tu robić? Może skróci lufę? Jest to jakieś wyjście, ale go nie polecam, chyba że lufa ma 2 m długości.

Jeżeli skrupulatnie zastosowaliśmy się do opisanych wcześniej zasad, a luneta dna broni jest nowa i na pewno nieuszkodzona, przyczyną takiego stanu rzeczy może być niedotarcie gładzi przewodu lufy. Objaśnię pokrótce o co chodzi, Lufa w procesie produkcyjnym może być odkuwana na zimno, na gorąco, ciągniona, walcowana, wiercona, przeciągana specjalnymi przeciągaczami itd. Można się spierać, który sposób jest lepszy, ale to nieistotne z punktu widzenia myśliwego. Od samego początku jest natomiast ważne, gdzie znajduje się przód czyli wylot lufy, a gdzie tył. Podczas obróbki kawałka stali, z którego powstaje lufa,ślady po obróbce są bowiem ułożone w jedną stronę, podobnie jak sierść na psie czy kocie. W przypadku luf gwintowanych gładkość od wylotu jest mniejsza niż w przeciwną stronę. Sprawa polega więc na dotarciu tej gładzi pociskiem przechodzącym przez lufę. Czasami z powodu niedotarcia nowa broń wykazuje przy strzale bardzo silny odrzut. PO kilku czy kilkunastu strzałach to zjawisko ustępuje.

Metody docierania nowej lufy można znaleźć np. w Internecie. Najprościej jest powiedzieć, że trzeba po prostu kilka razy wystrzelić (czasem całą paczkę naboi) i solidnie wyczyścić lufę, a problem zostanie rozwiązany. Pamiętamy przy tym, że docieramy tylko zimną lufę (czyli strzelamy z przerwami).

Nierzadko trzeba docierać również starą broń, która kilka lat znajdowała się w szafie czy depozycie. Tu przyczyną "rzucania kuli" przy pierwszych kilku czy kilkunastu strzałach jest niewidoczna korozja.

Bardzo częsty powód złej celności broni to prężenie łoża Taka broń w dodatku strzela w sposób niekontrolowany i nieprzewidywalny, czyli raz dobrze, a raz źle - czasem na skutek zmiany wilgotności powietrza. Dzieje się tak dlatego, że drewniana część osady znajdująca się pod lufą sztucera odgina się, wywierając nacisk na ściankę lufy, co przy strzale zakłóca podłużne wibracje lufy lub zwyczajnie ją odpycha.

Pomiędzy lufą a osadą powinien być luz - szczelina w którą bez trudu wchodzi kartka papieru. Dlatego właśnie najcelniejsze są varminty z grubą i ciężką pływającą lufą, a najmniej celne - krótkie sztucery alpejskie w pełnym drewnie. Są oczywiście odstępstwa od tej reguły, ale rzadkie. Jeżeli łoże pręży, należy je podstrugać od środka lub dopiłować papierem ściernym. dMoże to przynieść znaczną poprawę celności.

Ogromnie istotna jest też właściwa technika oddawania strzału. Kolosalne znaczenie dla celności ma sposób ściągania spustu. Bardzo doświadczonemu strzelcowi nie robi w zasadzie różnicy, czy strzela z użyciem przyspiesznika czy nie, bo dla niego to tylko kwestia przyzwyczajenia i opanowania techniki. Przeciętny myśliwy jednak musi korzystać z maksimum udogodnień i sporo ćwiczyć. Na przykład przy strzelaniu na polowaniu z tzw. wolnej ręki (gdy warunki tego wymagają) częstym powodem pudła jest pas nośny od broni. Najczęściej jest szeroki i ciężki, huśta się na boki niczym wahadło w zegarze destabilizując broń.taki pas jest odpowiedni do noszenia broni, ale do strzelania niestety nic dobrego nie wnosi. Wiedzą o tym np. Anglicy, którzy na klasycznych dubeltówkach śrutowych w ogóle nie montują bączków do pasa.

Należy też wspomnieć o złym składzie broni, jako o jednej z przyczyn niecelności.

Warto dodać, że w broni kombinowanej, gdzie lufy są zlutowane na stałe metalowymi szynami, może występować "ściąganie" punktu trafień do góry lub na boki. Wynika to stąd, że pod wpływem ciepła lufa się rozciąga (rozszerza), aco powoduje jej minimalne wyginanie. Pomiędzy kolejnymi strzałami należy więc robić małe przerwy na studzenie lufy. W broni kombinowanej z lufą luźną albo pływającą zjawisko to zostało zredukowane (choć występują tu inne wady).

Myśliwi często pytają, co zrobić gdy kniejówka strzela na dystansie 50m dolną lufą gwintowaną dużo wyżej niż breneką z lufy śrutowej? Odpowiadam: należy wówczas użyć szybszych brenek, o bardziej płaskim torze lotu, lub cięższych pocisków do lufy kulowej, bądź też obu rozwiązań naraz. Jeśli to nie pomoże, trzeba na polowaniach zbiorowych zaniechać albo strzelania brenekami, albo strzelania kulą na 30 m. Zawsze też można poprosić o przestawienie geometrii luf w zakładzie rusznikarskim.

Na koniec warto powiedzieć, że u wielu osób, zwłaszcza w starszym wieku, na celność strzałów ma wpływ np. pogoda, zmiany ciśnienia itd. reakcja organizmu na bodźce zewnętrzne jest różna w zależności od warunków atmosferycznych. Wpływa to na szybkość reakcji przy strzelaniu np. do ruchomych celów oraz na zdolność koncentracji. Każdy dobrze wie, że najlepiej mu się strzela, kiedy świetnie się czujem ma dużo czasu i nie myśli o niczym innym. Życzę wszystkim czytelnikom aby dawali radę wszelkim trudnościom przy przystrzeliwaniu broni, dobrze się czuli i zawsze trafiali do celu.

Leszek Ciupis

Osoby zainteresowane zagadnieniami z zakresu rusznikarstwa mogą się kontaktować z Leszkiem Ciupasem pod numerem telefonu: 608 084 356

Strona myśliwska Leszka Ciupisa