Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej.
Rozumiem, nie informuj mnie o tym.
email: hasło: Przypomnij hasło Utwórz konto


FAQ broń - powłoki ochronne na broni

Każda broń palna zrobiona jest ze stali i jak dotychczas nie wymyślono lepszego materiału do produkcji broni. Może obecnie niektóre elementy wykonuje się z niezwykle odpornych mechanicznie tworzyw sztucznych, ale podstawowy materiał na lufy, zamki czy sprężyny to jednak stal stopowa. Jak na razie nie ma nap. plastikowych sprężyn. Z doświadczenia wiemy że większość zwykłych stali stopowych oprócz nierdzewnych ulega korozji i obecnie istnieje wielki przemysł trudniący się ochroną stali przed korozją. Już w dawnych czasach gdy powstała broń palna starano się za wszelką cenę przeciwdziałać rdzewieniu broni. Najprostszym sposobem było ogrzewanie stalowych elementów nad ogniem i szybkim zanurzeniu w olej zwierzęcy lub roślinny.



dubeltówka po remoncie platerowana w zakładzie Waldemara Laskowskiego w Krasnymstawie

dubeltówka po remoncie platerowana w zakładzie Waldemara Laskowskiego w Krasnymstawie

W czasie ogrzewania otwierały się mikro szczelinki i po zanurzeniu wnikał w nie olej, po ostudzeniu pory się zamykały, tak uwięziony tłuszcz nie dopuszczał do powstania ognisk korozji. Dodatkowo na powierzchni gorącego przedmiotu osadzały się produkty spalonego tłuszczu tworząc ochronną powłokę, która dość skutecznie ale tylko czasowo chroniła broń przed korozją Dodatkowo ta metoda przyciemniała stal zabezpieczając przeciw powstawaniu refleksów świetlnych. Tą technikę powszechnie stosuje się w kowalstwie artystycznym.

Przez dziesiątki lat doskonalono tą metodę i na początku dziewiętnastego wieku powstała jedna z najlepszych technologii ozdabiania broni, oksyda marmurek. Jest to najpiękniejsza metoda ozdabiania elementów druga po grawerunku Polega na zanurzeniu elementów broni w specjalnie dobranej, gorącej mieszaninie w której znajdują się małe kawałki kości i drobno pocięte kawałki skóry zwierzęcej. Na powierzchni stali wtedy powstają nieregularne wzorzyste zabarwienia w różne tęczowe kolory. Głębia kolorów i odcień zależy od specjalnych dodatków które są dodawane, każda firma lub rusznikarz ma swoje specjalnie dobrane kąpiele które dają specyficzny układ kolorów charakterystyczny dla tej firmy. Często już po niepowtarzalnych kolorach tęczy można z daleka rozpoznać producenta.

Według zagranicznych rusznikarzy którzy stosują tą metodę najbardziej intensywne kolory i dużą głębię uzyskuje się wtedy gdy do kąpieli dodane są drobno zmielone stare przepocone skórzane buty. Sto lat temu firma Winchester stawiała kosze do których okoliczni mieszkańcy mogli wrzucić swoje niepotrzebne obuwie a najbardziej pożądane były znoszone żołnierskie buty. Obecnie wiele współczesnych firm wytwarza broń która nawiązuje stylem do broni z początku ubiegłego wieku, jest oksydowana tą metodą. Często można jeszcze spotkać dubeltówki Merkla które mają oksydę marmurek, ale firma ta nie potrafiła wypracować dobrze tej metody robione przez nich baskile są ciemne i wyglądają jakby były brudne a kolory szare i mało wyraziste. W Polsce nie ma tradycji wytwarzania broni myśliwskiej dlatego ta metoda wykończenia broni jest mało znana i rzadko stosowana przez rodzimych rusznikarzy. Używana jest tylko i wyłącznie do barwienia baskili i drobnych elementów.



dubeltówka po remoncie platerowana w zakładzie Waldemara Laskowskiego w Krasnymstawie

Współcześni zagraniczni rusznikarze mają ten proces całkowicie zautomatyzowany. Na początku XIX wieku a może jeszcze dużo wcześniej powstała metoda czernienia luf za pomocą tzw. kwasu rdzewnego. Była to mieszanina rozpuszczonego żelaza w kwasach solnym i azotowym z dodatkiem miedzi a w celu większej trwałości i lepszej przyczepności dodawano chlorku rtęci. Tym roztworem nacierano przedmiot odstawiano na kilka lub kilkanaście godzin, oksydowany przedmiot pokrywał się czerwonym rdzawym nalotem następnie był gotowany w wodzie z dodatkami kory dębowej w celu przyśpieszenia procesu i po studzeniu czerwony nalot był usuwany drucianą szczotką, pod tym czerwonym nalotem osadzała się warstewka tlenków, ten zabieg był powtarzany przez 7 do 9 dni aż uzyskał żądany niebieski kolor.

W 1902 roku angielski myśliwy, z zawodu aptekarz zastąpił toksyczny chlorek rtęci powszechnie używanym w tamtych czasach środkiem przeciw gorączce był to wielki przełom, ten bardzo prosty dodatek zapewniał doskonałe i równe krycie, wysoką trwałość i dawał piękny niebiesko granatowy kolor, nawet na hartowanej stali, była to jedyna zimna metoda która oksydowała na niebiesko hartowany szkielet pistoletu Lugera, dla ciekawości był w apteczce Titanica. Ta doskonała receptura rozeszła się na wszystkie kraje anglosaskie i w tej praktycznie mało zmienionej postaci używana jest do dzisiaj. Występujący w recepturze środek przeciw gorączkowy obecnie nie jest produkowany i rusznikarze którzy posługują się tym przepisem muszą zlecać jego wykonanie doświadczonym aptekarzom.

Oksydowanie luf śrutowych tą metodą jest niezwykle żmudne i pracochłonne. Jest wiele przepisów na roztwory do oksydowania ale najlepsze są takie które zawierają wyżej opisany środek przeciw gorączce i małe domieszki soli platyny która jako metal szlachetny stabilizuje roztwór i rozjaśnia nakładaną powłokę dając błękitny odcień. Tej rdzewnej metody niezależnie od składu roztworu używają obecnie wszyscy rzemieślnicy i mniejsze firmy na całym świecie. Powszechnie ten proces nazywa się metodą oksydowania na zimno, doskonale nadaje się do luf śrutowych i niewiele zmienił się przez ostatnie sto lat, lufy nadal naciera się dwa razy dziennie, gotuje i szczotkuje, tak przez 7 do 9 dni Tylko prawdziwy znawca i koneser broni potrafi docenić niezwykłe piękno oksydowanej tą metodą broni i sumienność rusznikarza. Po metodach oksydowania na zimno nastąpiły procesy gorące ale to już będzie temat następnego artykułu.



dubeltówka po remoncie platerowana w zakładzie Waldemara Laskowskiego w Krasnymstawie
Przełom XIX i XX wieku zaowocował szybkim rozwojem techniki. W tym czasie powstały olbrzymie armie które musiały być uzbrojone, broń była produkowana w dziesiątkach lub setkach tysięcy sztuk. Na potrzeby tego przemysłu opracowano technologię czernienia broni w sposób przemysłowy. Technika opisana w części 1 nie nadawała się do tego celu była za bardzo czasochłonna. I tak po metodach oksydowania broni w temperaturze pokojowej czyli na zimno, nastąpiły procesy gorące, oksydujące w temperaturach od 90 do 150 stopni C.

Metoda polegała na zanurzeniu i przetrzymaniu od 20 do 100 minut w zależności od gatunku stali w wodnym roztworze ługu z dodatkami utleniaczy oraz środków przyśpieszających a także jeżeli powłoka miała być ozdobna nap. pistolety na rynek cywilny dodawano związków blaskotwórczych. Takim wspaniałym związkiem tak jak w poprzedniej metodzie na zimno było dodanie soli platyny lub znacznie tańszego niklu. środek ten stabilizował pracę kąpieli do oksydowania i znacznie zwiększał odporność mechaniczną powłoki oraz lepiej zabezpieczał przed korozją i powodował granatowy odcień powłoki. Tą metodą ale bez szlachetnych dodatków oksydowano całą broń wojskową i myśliwskie sztucery. Miała dużo zalet gdyż kąpiel była zasadą a więc odtłuszczanie można było pominąć i była stosunkowo tania.

Obecnie prawie większość polskich i zagranicznych rusznikarzy używa tej metody do czernienia sztucerów i drobnych elementów stosując swoje własne i sobie tylko wiadome dodatki. 20 lat temu opracowano specjalną metodę aktywowania powierzchni która umożliwia oksydowanie tą metodą w ciągu 1minuty Nie nadawała się jednak do oksydowania luf śrutowych. Większość luf do śrutówek jest lutowana cyną, powierzchnia styku szyn spinających z lufą jest około 2mm i gorąca zasadowa kąpiel wytrawia lut i następuje odpadanie szyn. Większość dużych polskich zakładów stosuje tą metodę i należy ostrzec wszystkich przed oksydowaniem luf śrutowych w takich zakładach prowadzi to do nieodwracalnych zmian.

Otóż po pierwsze, gorąca kąpiel trawi cynową spoinę szyn i wcześniej czy pózniej szyny odstają i odpadną po drugie powierzchnie wewnętrzne luf pomiędzy szynami są cynowane, ma to na celu zabezpieczenie przed korozją w przypadku gdy w zimie wnosimy zimną broń do ciepłego pomieszczenia to cała powierzchnia pokrywa się rosą nie tylko na zewnętrznych powierzchniach ale też na powierzchniach wewnętrznych. Gdy oksydujemy tym sposobem nie do uniknięcia jest dostanie gorącej kąpieli do środka która wytrawi cynową powłokę, wewnętrzne ścianki luf nie będą wtedy zabezpieczone i kropelki rosy nie mają możliwości odparowania na zewnątrz, szybko powstaną rozległe ogniska korozji. Dlatego zawsze gdy oddajemy lufy śrutowe do oksydowania należy zapytać czy będą oksydowane na zimno, metodą wielokrotnego nacierania i szczotkowania.

W przypadku gdy lufy zostały oksydowane metodą gorącą i naprawdę szanujemy swoją ulubioną broń, należy szyny od lutować, po cynować wewnętrzne ścianki luf, zlutować ponownie i oksydować metodą na zimno. W 1934 roku amerykański chemik Clyde Baker opracował i rozpowszechnił kąpiel i metodę która nosi jego nazwisko. Jego metoda barwiła przedmioty stalowe w temp 90 C na kolor niebieski a więc i broń i dobrze nadawała się do luf śrutowych. Tą technikę powszechnie stosowano w małych i dużych firmach produkujących broń myśliwską. Stosunkowo wysoka temperatura i duże parowanie zniechęcała jednak użytkowników i szukano lepszego rozwiązania. Na początku lat 80-dziesiątych opracowano metodę prawie doskonałą, czernienie stali w temperaturze pokojowej. Opracowano bardzo łagodną kąpiel zawierającą związki selenu niklu i miedzi która dobrze nadawała się też do luf śrutowych gdyż nie wytrawiała połączeń lutowanych. Znalazła zastosowanie w przemyśle i obecnie jest to podstawowa metoda oksydowania broni. W małych warsztatach rzemieślniczych nie znalazła jeszcze zastosowania gdyż łagodna kąpiel wymaga elektrolitycznych procesów przygotowawczych jak galwaniczne odtłuszczanie następnie galwaniczne polerowanie.

Końcowa metoda polerowania elektrolitycznego jest najbardziej wskazana do broni zastępuje żmudne i nie bardzo efektywne polerowanie przy użyciu past polerskich oraz dużych tarcz filcowych. Potrzebne wysokie natężenie prądu rzędu 100- 150A z dużych zasilaczy i specjalne wanny powodują wysokie nakłady początkowe które zniechęcają właścicieli małych firm. Baskile w broni śrutowej zazwyczaj oksydowano na kolor granatowy lub metodą opisaną cz. 1. Jeżeli była ozdabiana grawerunkiem stosowano specjalne stopy o zwiększonej odporności na korozję. Część producentów stosowała niklowanie lub chromowanie nie została ona rozpowszechniona gdyż metoda galwaniczna miała poważną wadę powłoka nie osadzała się w zagłębieniach.

W latach 70- tych opracowano metodę platerowania, było to nakładanie powłoki metodą chemiczną a więc przedmiot pokrywany był warstwą stopową wszędzie równo, dobra przyczepność, ładny odcień i wysoka odporność na ścieranie znalazły uznanie u producentów broni. Prowadzenie tego procesu jest jednak bardzo trudne, wysoka temp. 80 C i jej utrzymanie plus minus 0.5 C ciągła laboratoryjna kontrola wszystkich składników kąpieli utrudnia zastosowanie w małych firmach, aczkolwiek niektórzy rusznikarze podejmują próbę uruchomienia tej ciekawej ale trudnej metody. Ostatnie ćwierćwiecze to rozwój metalurgii, wynaleziono stale nierdzewne które nie powodują zacierania współpracujących ze sobą mechanizmów i obecnie powszechnie się je stosuje do wyrobu wszystkich elementów łącznie z lufami w sztucerach zwiększając znacznie żywotność broni.



Autor tego artykułu od pewnego czasu używa bardzo nowoczesnej metody polerowania elektrolitycznego do wszystkich elementów broni przed oksydowaniem a od ubiegłego roku już poleruje lufy śrutowe i sztucery. Jest to metoda wymagająca pewnego doświadczenia i zdaniem autora dająca naprawdę wspaniałe oraz najlepsze wyniki i zachęca wszystkich rusznikarzy do stosowania tego procesu.

Waldemar Laskowski


zobacz także --> ofertę tuningu broni Waldemara Laskowskiego