Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej.
Rozumiem, nie informuj mnie o tym.
email: hasło: Przypomnij hasło Utwórz konto


FAQ broń - oksydowanie kontra oksydowanie (artykuł ten ukazał się w Łowcu Lubelskim nr. 1/2009)

W bezpośrednich myśliwskich dyskusjach, a ostatnio dużo w internecie, temat budowy broni lub oksydowania przewija się co pewien czas. Opinie techniczne są różne, często przeciwstawne i ze sobą sprzeczne. Autorytetów jest wiele i w końcu nie wiadomo kogo słuchać i komu wierzyć. Wiedza publikowana w książkach jest bardziej wiarygodna, ponieważ przed wydaniem książki jej treść poddana jest opiniowaniu (zwłaszcza gdy pozycję wydaje poważna oficyna wydawnicza jak np. Bellona). Natomiast w internecie każdy może pisać co uważa za właściwe. W związku z czym w wielu tematach napisana jest po prostu fikcja i fantazja, w niektórych przypadkach powielona tysiąc razy w końcu staje się prawdą. Tak powstała mylna informacja krąży przez lata a próba wyprostowania natrafia na zdecydowany opór. Natomiast zawodowi konstruktorzy którzy najwięcej mają do powiedzenia na temat broni pozostają w cieniu, raczej mało piszą i nie puszczają za dużo wiedzy....w eter.



Na zdjęciu  widać lufę trzy lata po oksydowaniu na gorąco. Wewnątrz znajdują się  pozostałości kąpieli oraz rozpoczęty już na całej powierzchni proces silnej  korozji

Na zdjęciu widać lufę trzy lata po oksydowaniu na gorąco. Wewnątrz znajdują się pozostałości kąpieli oraz rozpoczęty już na całej powierzchni proces silnej korozji

Ostatnie lata to dominacja internetu (za wielką wodą dużą popularność zdobył THE ACCURATERELOADING.COM FORUMS) forum jest warte polecenia kolegom którzy pragną doszlifować angielski język techniczny w tej dziedzinie, po drugie jest kopalnią wiedzy z zakresu broni, amunicji i polowań.

Niestety tam również można znaleźć mylne informacje szczególnie dotyczące pewnych technicznych szczegółów, i jak wyżej napisane, na forum pisać może każdy, czasami zdarza się że autor pisze i publikuje zdjęcia dla żartu i humoru, a czasami dla odwrócenia uwagi od właściwego tematu lub po prostu nie posiada właściwej wiedzy w tym zakresie. W przypadku rusznikarstwa przeniesienie niektórych pomysłów z internetu opisanych nawet na THE ACCURATERELOADING.COM FORUMS dotyczących naprawy broni może przynieść prawdziwą katastrofę. Ostatnio modne jest powoływanie się na publikowaną wiedzę na internetowych stronach pochodzących z za wielkiej wody, jak wynika z analizy postów w ostatnich latach nie zawsze jest tam napisana prawda. Dlatego należy podchodzić ostrożnie do niektórych zagadnień i porad rusznikarskich na internetowych forach dyskusyjnych polskich lub zagranicznych.

Na temat oksydowania broni napisano dużo, właściwie większość opinii nie pochodzi od rusznikarzy którzy są raczej powściągliwi na ten temat, tylko od osób znających zagadnienie raczej powierzchownie. Oksydowanie części broni ma na celu zabezpieczenie przed korozją i usunięcie refleksów świetlnych.

Pobieżnie i w skrócie konsekwencje nieprawidłowego oksydowania zostało kiedyś opisane w Łowcu Lubelskim, warto je jeszcze raz przypomnieć, i dopisać więcej. W zależności które detale mamy poczernić wybieramy odpowiednią metodę, lufy śrutowe oksydujemy metodą na zimno, pozostałe elementy możemy oksydować metodą na gorąco w wodnym roztworze sody kaustycznej z dodatkiem utleniacza, temperaturze 145 stopni, w czasie około 30 do 60 minut.

pozostałości po zasadowej kąpieli i mocne ogniska korozji, wyraźnie widać że zaczyna się proces intensywnego niszczenia lufy od wewnątrz

pozostałości po zasadowej kąpieli i mocne ogniska korozji, wyraźnie widać że zaczyna się proces intensywnego niszczenia lufy od wewnątrz

Oksydowanie luf śrutowych na zimno to tzw. brunirowanie, metoda znana od dawna, do dzisiaj stosowana w małych i średnich firmach. Metoda łagodna nie narusza lutowanych połączeń, Polega na bardzo dokładnym przygotowaniu powierzchni, oczyszczeniu, wypolerowaniu, odtłuszczeniu i posmarowaniu odpowiednim roztworem, następnie po 8 -10 godzinach wygotowaniu w wodzie z dodatkiem kory dębowej i oczyszczeniu z rdzawego nalotu. Ten proces wykonujemy dwa razy dziennie i powtarzamy przez okres od siedmiu do dziesięciu dni. A więc to proces długi i żmudny, więc dlaczego nawet w XXI wieku jest stosowany, przecież możemy oksydować na gorąco szybko i dobrze. Niestety metody na gorąco do luf śrutowych stosować nie można, i kategorycznie jej się zabrania. Może prowadzić do nieodwracalnych zmian i uszkodzeń.

Ukryte powierzchnie między lufami w dubeltówkach są pobielane cyną, ponieważ boczne szyny lutowane są na cynę w temperaturze około 300 stopni więc każde inne zabezpieczenie ulegnie w tej temperaturze uszkodzeniu, na dodatek może utrudniać prawidłowe przylutowanie szyn.

Drugą sprawą jest że cynowanie powierzchni ma na celu zabezpieczenie przed korozją w przypadku gdy wnosimy do ciepłego pomieszczenia zimną broń. Cała zewnętrzna powierzchnia natychmiast pokrywa się rosą, ta wewnątrz między szynami też. Zewnętrzna szybko wyschnie, natomiast w środku nie ma możliwości szybkiego odparowania więc tam zostanie, z czasem mikro szczelinami wyparuje ale wymaga długiego czasu. W tym czasie pomiędzy szynami powstałyby szybko ogniska korozji i po krótkim czasie mogło by dojść do niebezpiecznej sytuacji.

pozostałości po zasadowej kąpieli i mocne ogniska korozji, wyraźnie widać że zaczyna się proces intensywnego niszczenia lufy od wewnątrz. Korozja jest tak silna że rdza pojawiła się nawet pod bączkiem na pasek.
pozostałości po zasadowej kąpieli i mocne ogniska korozji, wyraźnie widać że zaczyna się proces intensywnego niszczenia lufy od wewnątrz. Korozja jest tak silna że rdza pojawiła się nawet pod bączkiem na pasek.

Stop lutowniczy cyny z ołowiem służący do pobielana i lutowania jest odporny na działanie wody i słabych kwasów ale nie jest odporny na działanie procesu oksydowania na gorąco, i stężonej sody kaustycznej na dodatek w temp 145 stopni. W czasie oksydowania następuje wytrawienie cieniutkiej warstewki cyny w miejscach przylegania szyn do luf i wpłynięcie gorącej sody do środka. W krótkim czasie cynowe zabezpieczenie powierzchni ulegnie wytrawieniu. Powierzchnia nie jest już zabezpieczona, na dodatek po oksydowaniu mimo płukania nie ma możliwości całkowitego usunięcia resztek kąpieli. Po pewnym czasie w środku, niewidoczna dla użytkownika zaczyna pojawiać się rdza.


Zdjęcie pokazuje powierzchnię kilka lat po oksydowaniu na gorąco. Mimo wypłukania kąpieli  na powierzchni powstała mocna i głęboka rdza, która zniszczyła już część powierzchni i zaczyna intensywnie wnikać w głąb materiału na dodatek w miejscu gdzie  występuje najwyższe ciśnienie.
Zdjęcie pokazuje powierzchnię kilka lat po oksydowaniu na gorąco. Mimo wypłukania kąpieli na powierzchni powstała mocna i głęboka rdza, która zniszczyła już część powierzchni i zaczyna intensywnie wnikać w głąb materiału na dodatek w miejscu gdzie występuje najwyższe ciśnienie.

Co w takim przypadku należy zrobić? Jedynym i najlepszym wyjściem jest całkowite odlutowanie szyn, oczyszczenie i ponowne lutowanie oraz oksydowanie na zimno. Trzeba powiedzieć że lutowanie tak zardzewiałych powierzchni jest niezwykle utrudnione ze względu na duże zanieczyszczenie i skorodowanie. Największym problemem jest korozja, i tu najlepszą metodą, jest technika stosowana w archeologi podwodnej. Wymyślona przez Holendrów w latach 70 ubiegłego wieku, polega na posmarowaniu /nasączeniu/ skorodowanej powierzchni specjalnym preparatem który przetwarza rdzę, następnie łączy się z nią, na dodatek utwardza powierzchnię, po wyschnięciu korozja jest całkowicie zatrzymana i trwale złączona z powierzchnią lufy, możemy ją wtedy zabezpieczyć dowolnym preparatem. Według autora metoda sprawdzona i godna polecenia.

Zdjęcie przedstawia  lufę też po oksydowaniu na gorąco. Po odkręceniu bączka na pasek przez dziurkę wtłoczono powietrze, natychmiast szczelinami zaczęły wypływać resztki zasadowej kąpieli. Na drugim zdjęciu widać wyraźnie że szyna celownicza odstaje od lufy.
Zdjęcie przedstawia lufę też po oksydowaniu na gorąco. Po odkręceniu bączka na pasek przez dziurkę wtłoczono powietrze, natychmiast szczelinami zaczęły wypływać resztki zasadowej kąpieli. Na drugim zdjęciu widać wyraźnie że szyna celownicza odstaje od lufy.

W przypadku gdy nie ma potrzeby całkowitego rozlutowania szyn, stosujemy procedurę uproszczoną: po odkręceniu bączka i otworu do odpowietrzania lufę kładziemy do długiej wanienki i długo gotujemy w wodzie, zmieniając ją kilka razy, po wysuszeniu wpuszczamy za pomocą strzykawki roztwór wymyślony przez Holendrów, jeżeli go nie mamy stosujemy dostępne w sklepach inhibitory korozji na bazie wyciągu z kory dębowej /popularnej taniny/ po wysuszeniu płuczemy i wpuszczamy olej, najwygodniejszy jest spray.

Na wszystkich zdjęciach dokładnie widać że powierzchnia styku szyny z lufą została całkowicie wytrawiona przez gorącą kąpiel. Rdza jest jest silna i agresywna dlatego że kąpiel nie tylko usunęła warstwę cyny ale też oczyściła i odtłuściła, doskonale przygotowując powierzchnię do.... rdzewienia.

Na wszystkich zdjęciach dokładnie widać że powierzchnia styku szyny z lufą została całkowicie wytrawiona przez gorącą kąpiel. Rdza jest jest silna i agresywna dlatego że kąpiel nie tylko usunęła warstwę cyny ale też oczyściła i odtłuściła, doskonale przygotowując powierzchnię do.... rdzewienia.

Samo wpuszczenie oleju do środka bez usunięcia sody nic nie pomoże, ponieważ po wniknięciu oleju będąca w środku soda kaustyczna jako zasada rozłoży tłuszcz, i nadal powierzchnia nie będzie zabezpieczona.

A więc koło zamknięte. W przypadku gdy ogniska korozji są bardzo mocne ostatecznym wyjściem jest złomowanie. Dlatego przed oddaniem do oksydowania warto zapytać fachowca jaką metodą będzie oksydować naszą lufę śrutową, jeżeli na gorąco, jej los może być podobny do tych co na wyżej zamieszczonych zdjęciach.

Waldemar Laskowski